Lelo Burti – gra mająca tradycję liczacą ponad 3000 lat. Niegdyś grana na całym Kaukazie by wyłonić najszybszych, najsilniejszych i najsprytniejzych między wioskami lub ich częściami, którzy będą odpowiadać za obronę w razie ataku.

Lelo Burti 2017 – ku pamięci Mamuki

Lelo Burti – gra mająca tradycję liczącą ponad 3000 lat. Niegdyś grana na całym Kaukazie by wyłonić najszybszych, najsilniejszych i najsprytniejzych między wioskami lub ich częściami, którzy będą odpowiadać za obronę w razie ataku. Dziś jest elementem obchodów prawosławnej Wielkanocy tylko w jednej wsi w Gurii. Zgodnie z tradycją piłka składana jest na wcześniej wybranym grobie na cmentarzu w Dolnym lub Górnych Shukhuti, w zależności od wygranej drużyny.

Ok godziny 12.00 wśród toastów wznoszonych przez popa wypełniono uszytą ze skóry piłkę. Ziemia, trociny, sierść, wino. O 14.00 dokonano uroczystego poświęcenia w cerkwi znajdującej się w środku wioski. O 17.00 emocje sięgnęły zenitu. Rozpoczęła się szarpanina o piłkę. W tłumie wrzał okrzyk “Mamuka!”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam dlaczego. Druga strona tłumu wykrzykiwała inne imię. Krzyk, pot, potworny ścisk. Tłum napierał. Zmieniał co chwilę kierunek.

W tym roku piłka została uroczyście złożona na grobie Mamuki, 25-letniego chłopaka, który zginął pod koniec zeszłego roku w wypadku samochodowym wracając do domu. Co chwilę ktoś klękał przy płycie z jego wizerunkiem, ściskał ciężką piłkę i mówił po gruzińsku “to dla Ciebie Mamuka”. Ktoś krzyknął “dziś obchodzimy dzień, w którym Jezus zmartwychwstał! Ty również zmartwychwstaniesz”. W oczach mężczyzn, którzy jeszcze chwilę temu zażarcie walczyli o piłkę teraz był smutek i łzy, których nie wstydzili się ukrywać. Po chwili rozpoczęła się supra przy grobie chłopaka.

Pewna kobieta zapytała skąd jesteśmy. Ze względu na pochodzenie z Polski zaprosiła nas do stołu by świętować razem z rodziną Mamuki. Największy zaszczyt.